figurka roweru na tle nieba
ROWERY I AKCESORIA

Od czegoś trzeba zacząć, czyli jaki rower wybrać

Kupno zwykłego roweru to nie problem – wystarczy odpowiedni budżet i czas, by wybrać się do najbliższego marketu. Inaczej wygląda sprawa, gdy zależy nam na rowerze bardziej profesjonalnym. Dobór odpowiedniego modelu wymaga wtedy dokładnego rozeznania na rynku oraz wielu godzin przemyśleń i kalkulacji. Najniższe ceny znajdziemy zapewne w Internecie, jednak przed zakupem wybrany model zawsze warto zobaczyć na żywo.

Ten pierwszy

Swój pierwszy rower z prawdziwego zdarzenia dostałam na Komunię. W założeniach i przekonaniu obdarowującego rower był dla mnie idealny i powinniśmy razem, w zdrowiu i chorobie, wytrwać do kresu jego lub moich dni. Innymi słowy – ten rower miał być dobry zarówno dla dziewięcioletniego dziecka, jak i dorosłej kobiety. W rzeczywistości, domniemany ideał okazał się ogromnym MTB na 28” kołach. Blisko 10 lat zajęło mi, by poczuć się na tym rowerze w miarę komfortowo. W miarę, bo nawet wtedy podczas jazdy nie mogłam trzymać kierownicy  śródręczem, a ciężar ciała musiałam opierać na podstawie palców.

Jak kupić rower idealny?

Przy wyborze nowego roweru postanowiłam wyjść od założenia, że sprzęt ma być przede wszystkim wygodny. Nawet najdroższy i najbardziej profesjonalny model mógłby się okazać totalną klapą, jeśli jazda na nim przypominałaby mało przyjemne doświadczenia z  jego poprzednikiem.

Cały proces poszukiwań najodpowiedniejszego modelu uzależniłam od trzech aspektów:

  • do czego mój nowy rower ma służyć,
  • ile pieniędzy mogę na niego wydać,
  • na czym najbardziej mi zależy, jeśli chodzi o wyposażenie i akcesoria nowego modelu.

1. Jaki typ roweru wybrać?

Nie jestem rowerowym wyjadaczem. Moja przygoda z dwoma kołami dopiero się zaczyna, a wybierając model idealny zależało mi, by był on w miarę możliwości uniwersalny, dlatego postanowiłam postawić na trekking. Do tego trekking w wersji damskiej. Ten typ wydawał mi się dopasowany do miejsca mojego zamieszkania i sposobu, w jaki mam zamiar użytkować rower. Ponadto, na rowerze trekkingowym mój mąż pokonał trasę ponad 1400 kilometrów ze Śląska, przez Alpy, aż po Watykan. Miałam więc solidne podstawy uważać, że w przypadku krajoznawczych wycieczek po okolicznych terenach ten typ roweru da sobie świetnie radę.

Czemu z kolei rower trekkingowy damski, a nie męski? Ponieważ niezbyt pewnie czuję się z wysoko położoną górną rurą. Co więcej, współczesne rowery damskie w niczym nie ustępują tym męskim – są tak samo sztywne i wytrzymałe. Dzięki temu nie musiałam wybierać pomiędzy wygodą i komfortem jazdy, a jakością. Mogę mieć i jedno i drugie.

2. Ile mogę wydać na rower?

Liczyłam, dodawałam, odejmowałam, dzieliłam i kalkulowałam. W końcu doszłam do wniosku, wniosku, że mój nowy sprzęt nie może kosztować więcej niż 1500 zł. Nie może i kropka, bo na więcej mnie nie stać. Jasne, że chciałabym zaszaleć i kupić rower z najwyższej półki za dużo, dużo więcej, ale wtedy musiałabym zrezygnować z prądu, wody lub jedzenia. Albo wszystkiego jednocześnie.

Mam nadzieję, że z czasem, jeśli zaistnieje taka konieczność, będę mogła dokonać wymiany poszczególnych elementów na lepsze.

3. Co mój nowy rower trekkingowy powinien posiadać?

No właśnie, co? Siodełko, kierownicę, manetki – to elementy aż nadto oczywiste, ale co poza tym?

Bagażnik

Po pierwsze, bardzo zależało mi na porządnym bagażniku, do którego bez problemu zamocuję sakwy lub fotelik rowerowy. Jesteśmy rodziną 2+2, nasze córki są jeszcze dość małe, dlatego bagażnik to must-have tego zestawienia.  

Amortyzator siodełka

Po drugie – sztyca siodełka musi być amortyzowana. W planach na tegoroczny sezon rowerowy oprócz tras typowo szosowych mam również trasy offroadowe – leśne ścieżki i polne bezdroża, dlatego dobrze, by coś tłumiło nierówności i ograniczało dyskomfort związany z podróżowaniem po niejednolitym podłożu. W założonym przedziale cenowym amortyzator sztycy podsiodłowej jest tym, który w zupełności mi wystarczy. Przy w miarę spokojnym trybie jazdy po równym podłożu amortyzowana kierownica może wręcz przeszkadzać i generować niepotrzebne wytracanie energii. Jeśli jednak znajdzie się w wyposażeniu mojego roweru – dobrze by było, żeby amortyzowany widelec był blokowany. Będąc przy temacie siodełek i amortyzatorów – siodełko najlepiej, żeby było żelowe.

Błotniki

No i błotniki. Błotu na nogach i plecach, zarówno moich, jak i moich dzieci, mówię stanowcze NIE, dlatego bez błotników się nie obejdzie. Szanowny rowerze – nie masz błotników, nie liczysz się.

Koła

Lepiej większe niż mniejsze, celowałam głównie w 28”. Większe koła to łatwiejsze pokonywanie przeszkód, pewniejsze prowadzenie roweru i większa szybkość. Na wycieczki z dziećmi – idealne.

Czas dokonać wyboru

Po dokładnym researchu modeli dostępnych w Internecie okazało się, że założony budżet jest dużo za niski na zakup roweru wyposażonego we wszystko to, co chciałam mieć. Trzeba było na nowo ustalić priorytety. Spośród kilku kandydatów wybrałam trzy najbardziej atrakcyjne (moim zdaniem) modele:

  1. Kross Trans 3.0 28” 2019
  2. Merida M-bike Freeway 9100 Lady 2018
  3. ROMET Gazela 1 2019

Parametry wymienionych rowerów są dość porównywalne. Żaden z prezentowanych modeli nie jest znacząco lepszy od pozostałych. Klasy przerzutek pozostawiają sporo do życzenia. Zarówno w Krossie jak i Romecie tylna przerzutka to Shimano Tourney, w Meridzie Shimano Altus, będący zaledwie klasę wyżej od Tourney. Łączna liczba przełożeń we wszystkich rowerach to standardowe 21.

Ze względu na przewidywane spore obciążenia w postaci sakw lub fotelika rowerowego, zależało mi na znalezieniu modelu wyposażonego w tylną piastę mechaniczną, zamiast kulkowej, jednak w założonym budżecie nie udało mi znaleźć roweru z takim wyposażeniem. Z czasem postaram się dokonać wymiany.

piasta roweru

W wybranych modelach sztyce podsiodłowe są wyposażone w amortyzatory (co jest na plus), jednak mają również amortyzowane widelce, do tego bez możliwości blokady.

Dokonanie ostatecznego wyboru nie było łatwe, jednak w końcu postanowiłam zdecydować się na sprawdzonego producenta i model, który nie zawiódł podczas ponad 1400-kilometrowej trasy. To dlatego niedawno do moich drzwi zapukał kurier z wielką paczką, skrywającą najnowszy model roweru Kross Trans 3.0 2019. Czy to był dobry wybór? Mam nadzieję, że najlepszy.

Rower jest, więc połowa sukcesu za mną. Teraz pozostaje go tylko (i aż) skręcić, wyregulować i można ruszać w drogę!

mamanarowerze